
KAROLINA BŁAŻEJCZAK | MAGDALENA KOŹLICKA![]()
Jakiś czas temu dostałam darmowe bony na obiad w studenckim bistro we Wrocławiu. Zwykle nie jadam w tym miejscu, bo wystrój przypomina futurystyczny świat z Piątego elementu (1997) Luca Bessona – krzesła są jaskrawozielone, na ścianach komunikaty o promocji dnia, a wokół głośna popowa muzyka. Lubię Piąty element; po prostu obiad wolę jeść w teraźniejszości.
Nieważne, jak bardzo sentymentalny i przepełniony kiczem jest ten film, mogę go oglądać bez końca. Może dlatego, że to uniwersalna opowieść o przeszłości, teraźniejszości i przyszłości. O tym, jak nasze wyobrażenia o świecie, dalekie są od rzeczywistości. Besson swoją opowieść o otaczającej nas przemocy, wszechobecnej reklamie i medialnej autokreacji opakował w futurystyczną formułę „przypowieści z przyszłości”.

Mamy 2014 rok, nasze samochody nie latają, nie śpimy w modułach umieszczonych w ścianie i nadal nie chodzimy w futurystycznych ubraniach poza wybiegami. A jednak żyjemy w przyszłości. W piękny sposób pokazuje to sekwencja początkowa filmu dokumentalnego Ludzki wymiar (2012, Andreas Dalsgaard). Film opowiada nie tylko o miastach bardziej dostępnych dla samochodów niż dla ludzi; jest to również diagnoza mentalnego chaosu, w jakim przyszło nam funkcjonować. Ten właśnie chaos próbuje w swoim nowym projekcie uporządkować artysta-samouk Norman Leto.
Wystawa prezentująca jego pracę nad pełnometrażowym filmem Photon odbyła się całkiem niedawno w warszawskim Centrum Sztuki Współczesnej. W swoich pracach Leto często łączy odległe dziedziny – nauki ścisłe i estetykę błędu, hiperrealistyczne wizualizacje komputerowe i filozoficzną refleksję. Tak szerokie spektrum zainteresowań współgra z ambicjami Photonu – film ma być podsumowaniem zdobytej przez ludzkość wiedzy o świecie do roku 2013. Brzmi to dosyć niewiarygodnie, jednak żeby podnieść wartość edukacyjną filmu, Leto konsultował swoją wiedzę m.in. z zakresu fizyki kwantowej czy funkcjonowania naszych organizmów z naukowcami z Uniwersytetu Harvarda, Arizony i Princeton.
Wygląda na to, że wyobraźnia i wiara są wynikiem ewolucji,
a jedynym sensem życia jest akumulacja i przekazywanie wiedzy
Mimo że film nie został jeszcze skończony, artysta zaprezentował w CSW storyboard projektu, który wypełniają niezbyt radosne wnioski. Otóż według wszelkiej wiedzy, jaką posiadają nasi naukowcy, wolna wola nie istnieje. Wszystko jest natomiast uwarunkowane biologicznie, nawet wybór, czy kupimy makaron świderki, czy muszle. Wygląda również na to, że wyobraźnia i wiara są wynikiem ewolucji, a jedynym sensem życia jest akumulacja i przekazywanie wiedzy. Jej transfer może się odbywać poprzez rozmnażanie, jednak niedługo może się okazać, że rozmnażanie pochłania zbyt wiele energii w stosunku do niewymagającego wysiłku zapisu danych na innych nośnikach. Całość brzmi jak science-fiction i można by to zignorować, gdyby nie fakt, że Leto otwarcie (choć całkiem logicznie) konfabuluje jedynie jeśli chodzi o przyszłość, a część dotyczącą teraźniejszości opiera na aktualnej wiedzy.
Nie jest żadnym odkryciem, że akumulacja wiedzy nie odbywa się już przez bezpośredni kontakt. Każdy z nas przyczepiony jest do podręcznej pamięci – komórki, tabletu czy komputera. Wymiana informacji to wymiana plików, więc jeśli kiedyś uda się zapisać ludzką wiedzę i doświadczenie w systemie zero-jedynkowym, nie będzie większego problemu, żeby łączyć mózgi, a samodzielne myślenie przestanie mieć znaczenie, ponieważ to umysł zbiorowy będzie napędem rozwoju.

Możliwe, że to, co mówi Leto i naukowcy jest prawdą – że nie mamy wolnej woli, a w pędzie do rozprzestrzeniania wiedzy kiedyś naprawdę rozbijemy się o ścianę. Jednak z drugiej strony, jeśli wszystko polega na uczeniu się, to równie możliwe jest, że kiedyś będziemy mieć miasta „dla ludzi”, centra będą przerabiane na parki, a stare galerie handlowe staną się siedzibami inicjatyw lokalnych. Myślenie o przyszłości zawsze prowadzi do punktu, w którym wiedza przestaje wystarczać, dlatego warto przemyśleć banały w rodzaju „teraźniejszość tworzy przyszłość”. Wiemy, że świat zmienia się i mamy jakiś wpływ na nadawanie mu nowych kierunków, jednak żyjemy w wielkim eksperymencie, którego efektów nie możemy być pewni. I to zarówno na małą, jak i wielką skalę.
Teraźniejszość dotyczy nas wszystkich i dlatego ma przewagę nad przyszłością. Przyszłość wymaga niejasnego wyboru między wiarą w naukowców lub w Boga – w równej mierze opartego na niepewności (każdy przecież inne dowody lub ich brak uznaje za znaczące). W „teraz” natomiast możemy być jak Neo z Matriksa (1999, Andy Wachowski, Lana Wachowski) i adoptować prawdziwe pszczoły albo jak Robin Wright w Kongresie (2013) Folmana na wieki zostać awatarem żyjącym pośród tych elektrycznych. To konkretny wybór między technologią a czynnikiem ludzkim, które nieustannie walczą o dominację – pierwsza o jej przejęcie, druga o utrzymanie.
Bohater Photonu mówi w filmie: „Pocieszeniem jest to, że nawet jeśli człowiek jest bezwolnym automatem, to wciąż jest zdolny do wyrażania emocji, poczucia humoru i tworzenia tak niepraktycznych rzeczy jak dzieła sztuki”. Bez względu na to, w którym świecie – łączy nas jedno. Kiedy już zarobimy na prąd, dostęp do internetu i jedzenie z cateringu, nie chcemy wracać do pustych domów – szukamy ludzi nie tylko na Facebooku. I tak jak u Bessona, brakującym elementem jest miłość – chyba wszystko jedno, czy powodowana biologicznym przedłużaniem gatunku, czy po prostu ucieczką przed odmętami samotności. Można się z tym nie zgadzać, jednak każdego dnia wybieramy między światem bez bezpośredniego kontaktu, jak w filmie Ona (2014) Spike'a Jonze'a, a byciem jak WALL-E (2008) Stantona, który ostatecznie kończy w ramionach EVE.
Nawet Norman Leto to robi, bo ostatnio się ponoć ożenił.![]()
![]()
KAROLINA BŁAŻEJCZAK
Z zasady interesuje się wszystkim, dlatego wolno jej idzie. Wierzy w Pippi Pończoszankę i jeśli nawet tłumaczy poważne spotkanie, to przynajmniej z czeskiego. Związana z portalem BAD TASTE poświęconym kinu niszowemu, gdzie można przeczytać więcej tekstów jej autorstwa.
MAGDALENA KOŹLICKA
Absolwentka projektowania graficznego na katowickiej ASP, ilustruje, animuje, robi internety. Miłośniczka sportów deskowych, podróży i dietetycznej coli.
