„Jasiu, nie wiem, co to jest, ale na pewno nie muzyka. Nuda i ohyda!” – powiedziała Słuchaczka. Tak nazywam w myślach panią, która wraz z mężem wstała z fotela, by skierować się do wyjścia podczas inauguracyjnego koncertu tegorocznej edycji festiwalu Sacrum Profanum. Nie była odosobniona w swojej reakcji.
Otaczająca nas rzeczywistość jest przeniknięta rytuałami. Dziś tak wypowiadamy to słowo jednym tchem z całą gamą określeń: teatr, misterium czy sacrum, jak i opisujemy powtarzalne elementy naszej codzienności.
„Na początku były dwa słowa. Po jakimś czasie pojawiło się jedno słowo. Strach pomyśleć, co będzie później” – to utwór otwierający nowy tomik poezji Marcina Świetlickiego. Już w pierwszym, niejako programowym wierszu z Drobnej zmiany zapowiedziane zostaje wyciszanie dykcji poetyckiej, przede wszystkim poprzez formę: trzy zdania, pozbawione nawet związania w wersy, bez środków stylistycznych, bez emocji.
Karabin okazuje się kolejnym aktualnym komentarzem do rzeczywistości – komentarzem nie tylko wyśpiewanym, ale i wypowiedzianym. „Mój głos to szept, nie krzyk (…) Ja tylko mówię”. Peszek w istocie mówi, ale jak? I czy rzeczywiście „tylko”?